Tymczasowa matka koszmar dla dziecka

Podczas rozmowy z młodymi kobietami, mającymi małe dzieci, nieodmiennie pada zdanie: „Jak już dzieci podrosną, to wreszcie zacznę coś robić, będę miała czas dla siebie, będę podróżować, zrobię prawo jazdy, pójdę do pracy, nareszcie będę miała własne pieniądze…” i tak dalej. Niezależnie od tego, jak bardzo te matki kochają swoje dzieci, zawsze mówią o momencie osiągnięcia przez nie dorosłości jako o momencie wyzwolenia. Lecz taka postawa, pojmowanie macierzyństwa jako obowiązku, od którego prędzej czy później będzie można się uwolnić, często prowadzi do skrajności. Podczas jakiegoś międzynarodowego kongresu poznałam pewną Amerykankę, mieszkającą w Nowym Jorku. Miała około czterdziestu pięciu lat. Wcześnie wyszła za mąż i pomiędzy dwudziestym drugim a dwudziestym czwartym rokiem życia urodziła dwoje dzieci. Trzy lata przed naszym spotkaniem powróciła do pracy zawodowej. O poprzednim okresie swojego życia, kiedy zajmowała się domem i wychowaniem dzieci, mówiła z największą niechęcią. Naprawdę jednak zaszokowało mnie następujące zdanie: „Kiedy byłam jeszcze matką, w ogóle nie miałam własnych pieniędzy. Najchętniej zapomniałabym o tych latach”. Słowo „byłam” zawiera w sobie wszystko. Oto miałam przed sobą kobietę, która czuła się matką tylko tak długo, jak długo dzieci pozostawały w domu. Wypełniała swoje obowiązki przez całe osiemnaście lat. Ale ani dnia dłużej. Kiedy dzieci się wyprowadziły, odrzuciła wszystko, co ma związek z macierzyństwem, i z całą energią zabrała się do nadrabiania tego, na co do tej pory nie miała czasu.

Znalazłeś się tutaj dzięki współpracy z poniższym serwisem:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

error: Content is protected !!